poniedziałek, 17 lipca 2017

Rozjaśnianie włosów-"Joanna" Multi Blond Super


   No i stało się... Długo walczyłam o to, aby mieć w pełni naturalne włosy. Mierzenie odrostów, zapisywanie efektów, doszukiwanie jeszcze większej ilości plusów swojego pierwotnego koloru tylko po to żeby teraz dojść do wniosku, że wcale nie jestem szczęśliwsza z tej zmiany.


   Wiele osób w trakcie zapuszczania naturalnych włosów, dawało mi do zrozumienia, że jaśniejszy kolor był dla mnie o wiele korzystniejszy. Byłam dumna i silniejsza, bo osiągnęłam zamierzony cel, ale poczułam nagle że ze zmianą koloru "odszedł" całkowicie mój charakter, wesoła osobowość i najważniejsze -  pewność siebie.
  . Pewnego dnia, spontanicznie wrzuciłam rozjaśniacz do koszyka. Nie kierowałam się opiniami, po prostu tylko ten stał na półce małego, osiedlowego sklepiku. Przeglądając zawartość pudełka, zwróciłam uwagę na oxydant i napis 12%  Stanął mi wtedy przed oczami obraz moich białych włosów, ciągnących się przy każdym myciu jak guma do żucia pozostawiona w buzi na całą noc. Oczywiście teraz nie mogłabym tego sobie zrobić i postanowiłam, że najrozsądniejszym rozwiązaniem będzie zrobienie pasemek.
   Sama przeprowadzałam rozjaśnianie, więc nie udokumentowałam samego zabiegu i niestety mam dla Was tylko zdjęcia z efektem. W zachodzącym słońcu na nieszczęście zdjęcia nie wychodzą kolorystycznie tak samo jakie są rzeczywiście. Mam jednak nadzieję, że zauważycie różnicę.

Porównanie zdjęcie po i przed




I wieczorem z lampą błyskową po rozwinięciu z koczka 


   Może spodziewaliście się większych zmian :) dla mnie efekt jest bardzo zadowalający, ponieważ pasemka tak zlały się z włosami rozjaśnionymi przez słońce, że praktycznie nie widać, które były rozjaśniane chemicznie. Jeszcze nie raz pokażę włosy w naturalnym świetle, abyście mogły zobaczyć ten chłodny blond, który niestety nie został uchwycony na żadnym dzisiejszym zdjęciu. Swoją drogą polecam rozjaśniacz Joanna. Może nie różni się czymś fenomenalnym i całkiem rewolucyjną formułą, bo to nie farba i każda marka ma z pewnością taki sam proszek rozjaśniający jak i utleniacz, ale spodobało mi się, że dołączają saszetkę maseczki oraz czepek, który nie raz mi się przyda.

To tyle na dzisiaj. Chętnie dowiem się Waszej opinii jak to teraz na mojej głowie wszystko wygląda :) 

pozdrawiam, 
Eulallia



9 komentarzy:

  1. Nowy odcień jest fantastyczny, choć nie różni się bardzo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetny kolor!
    obserwuję i zapraszam do mnie: https://thewomenlife.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak udało ci się uzyskać chłodny odcień po rozjaśniaczu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To sprawa proszku rozjaśniającego, który zawsze jest koloru niebieskiego i neutralizuje w pewnym stopniu niepożądany żółty odcień. Niestety przy kolejnym myciu włosów użyję specjalnego fioletowego szamponu lub dodam kilka kropel gencjany do maski, ponieważ nie uda się na pewno utrzymać chłodnego odcienia bez użycia takowych produktów. :)

      Usuń
  4. Piękny kolor :) ja gdy tylko będę już mogła sięgam po farbę :) mój odrost jest nie do zniesienia :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajny odcień :) Mi niestety taki jasny blond nie pasuje :(

    OdpowiedzUsuń

Hej! Każdy komentarz sprawia mi wielką radość . Reklama jest zbędna, ponieważ odwiedzam wszystkich komentujących i obserwujących. :)